sobota, 23 lipca 2011

Spitsbergen - startujemy!

Od powrotu z poprzedniego wyjazdu minęły 4 miesiące, w tym czasie zjechaliśmy pół polski (zachodnia część) wzdłuż i wszerz. Na blogu nie wiele się działo, głównie z powodu braku czasu. Retrospektywy się twórczo tworzą. tak. My tu gadu gadu, a już jutro startujemy w kolejne miejsce, tym razem kierunek północ. A konkretniej daleka północ, czyli Spitsbergen!

otóż, za wikipedią:

Spitsbergen – największa wyspa Norwegii, położona w archipelagu Svalbard, na Morzu Arktycznym. Powierzchnia ok. 39 tys. km², górzysta (do 1717 m n.p.m.), w dużej mierze pokryta lodowcami. Odkryta w 1596 roku przez Barentsa. Na wyspie znajduje się stała polska stacja badawcza Hornsund. Populacja około 3 tys. mieszkańców, rozwinięte rybołówstwo, kiedyś wielorybnictwo. Największe miejscowości to Longyearbyen oraz Barentsburg.

Ja już tam byłem, Martuśka nie. Obiecałem, że kiedyś tam pojedziemy i słowa dotrzymuję, a co mi tam :]

Będziemy się zatem raczyć kołem podbiegunowym przez prawie 2 tygodnie. Do zobaczenia oprócz landszaftów są: misie, foki, delfiny, wieloryby, lisy, renifery, ptaszki. Trzeba zobaczyć wszstko, zwłaszcza misia. Białego misia.

Zanim się dostaniemy na Spitsbergen czeka nas 5 starów i 5 lądowań, a wygląda to tak Poznań - Warszawa - Kopenhaga (tu ukłony dla Gosi, Sławka, Justyny i Denisa za zorganizowanie lulu) - Oslo - Longyearbyen, by w końcu trafić na przepiękny s/y Spirit One [link].

I chyba tyle tytułem wstępu, a Svalbard wygląda tak: