wtorek, 30 sierpnia 2011

Svalbardzkie retrospekcie część I

Takie trochę oszukiwane te retrospekcje, bardziej przelanie kilku po powrotowych przemyśleń.
W dniu w którym wróciliśmy od razu ruszyliśmy na zakupy - wiadomo lodówka pusta na wyjazd. Sklep jak sklep, nie o tym będzie mowa. Wychodzimy ze sklepu i pierwsze zdziwienie - ściemnia się, o rzesz ty orzeszku - ściemnia się - już zdążyliśmy zapomnieć, że takie zjawisko występuje. Polak to jednak szybko zapomina tego co Polskie, you know.

Chwilę później, dotarło do nas że na tle coraz ciemniejszego nieba widać drzewa, rany julek, i drzewa też są. Cuda panie, cuda.

Spacer dzień później też wywoływał zaskoczenia i zdziwienia. Spacer jak spacer, po polach na około domu. Ale jakiś taki dziwnie lekki, bez sztormowego ubioru, bez torby z aparatem, bez broni! To tak jakby przejść z bronxu na manhatan.

Ogółem przystosowanie do życia w rodzinie zajęło nam kilka dni, aklimatyzacja, praca, taka codzienność przyszła zdecydowanie łatwiej niż po poprzednim powrocie.

Jesteśmy ponad 3 tygodnie po zwiedzaniu Svalbardu, dłuży się ten czas niesamowicie, przeglądamy i wywołujemy zdjęcia, sięgamy do 'archiwum' zdjęć i filmów i oto przed Wami, pierwszy, ale nie ostani [fanfary! oklasky!] zapis video z serii "reporter maciej"

enjoy!