poniedziałek, 25 marca 2013

Piątek i Madera Wschodnia

Drugi dzień solidnego zwiedzania z wykorzystaniem samochodu. Kierunek wschód, a w zasadzie wschodni kraniec wyspy, czyli Ponta de Sao Lourenco. Droga wyśmienita, zupełnie inna od wczorajszej. Wszerz całej Madery przebiega rapida - jedno, lub dwupasmowa droga ekspresowa, na której koniecznie jest używanie świateł, bo 3/4 drogi jedzie się tunelami. Dzisiejsza wycieczka przebiega pod samym lotniskiem, dosłownie - pas startowy umieszczony na wielkich betonowych palachunosi się nad drogą. Zresztą piloci muszą mieć specjalne uprawnienia, aby lądować na Maderze. Na samym końcu drogi, już w Ponta de Sao Lourenco jest rondo - można zrobić dwa kółka, aby dalej jechać na zachód wyspy. Na wschód już tylko pieszo - tutaj rozpoczyna się 3km trasa na kraniec wyspy. Trekking przez miejsce magiczne, wspaniale dzikie i pierwotne. Jedyną oznaką dotyku człowieka jest wytyczona schodkami trasa. Gdzieniegdzie widać pozostałości po lawinach błotnych (w 2010 Maderę nawiedziły potężne powodzie). Jadzia po raz pierwszy nie przemieszcza się wózkiem, a w nosidełku - dzielnie to znosi. Przemierzamy około 1,5km i w osłoniętym od wiatru miejscu Jadzia zjada kaszkę z owocami. Mijający nas turyści są zaskoczeni i oczarowani, o czym świadczą m.in. ich przyjazne komentarze. Każdy chciałby zjeść drugie śniadanie z widokiem na koniec świata ;) W trakcie posiłku towarzyszą nam jaszczurki, które są wszędzie i z lekkim zaciekawieniem się nam przyglądają. Jadzia niewzruszona obserwuje i zajada kaszkę dalej. Dalej trasy nie kontynuujemy - wygląda stromo i mało przyjaźnie dla ojca z dzieckiem i matki z resztą ekwipunku. W drodze powrotnej dzidzia niespodziewanie usypia w nosidełku.



















W najbliższej okolicy jest Canical - bardzo mała miejscowość, której główną atrakcją jest muzeum związane z wielorybnictwem. Przy czym było ono przebudowywane i nie mamy pewności, że będzie otwarte. Z ciekawostek Canical jest/był jednym z ostatnich miejsc w Europie, gdzie zaniechano połowów wielorybów, a było to w 1981 roku.

Ruszamy do Machico, miejsca, w którym w 1420 roku sam kapitan Zarco po raz pierwszy wbił portugalską flagę w ziemię Madery. Dawniej stolica Madery. Machico to przede wszystkim kościoły zabarwione rozmaitymi historiami i legendami, pomniki, place, szeroka półkolista zatoka oraz twierdza, o charakterystycznych żółtych murach. W Machico przypada pora obiadowa - krewetki, ośmiornica i świeże owoce są nasze. Po Machico szwędamy się jeszcze do późnego popołudnia, a wieczór standardowo - w stolicy :)