niedziela, 16 czerwca 2013

Wyjazd

Obieramy kierunek południowy zachód, chociaż cały czas się zastanawiam czy Stuttgart, bo to właśnie tam się wybieramy w pierwszej kolejności, jest bardziej na zachód czy południe, czy może po prostu jest. W każdym razie Stuttgart jest stolicą i największym miastem kraju związkowego Badenia-Wirtembergia. Brzmi dumnie.

Plan jest prosty – odwiedzić rodzinę, odpocząć, pozwiedzać i zobaczyć co ciekawego w zachodnich sklepach. Jadzia jest z nami dwunasty miesiąc, jest już na tyle duża, że przed wyjazdem zdecydowaliśmy się kupić nowy fotelik samochodowy.  Średnia półka cenowa, z opcją położenia, najważniejsze, że głównemu użytkownikowi również się podoba i przejście z nosidła do fotelika nie stanowi problemu.

Do przejechania mamy niecałe 900km. Wyjeżdżamy na noc – Jadzia po kąpieli i mleku zaśnie jak.. niemowlę, prześpi noc, a jak się obudzi to już będziemy na miejscu.  Z drugiej strony patrząc, jedziemy bez pośpiechu. Jak będziemy pędzić to będziemy w środku nocy na miejscu, co też nie jest najlepszym rozwiązaniem. Mając dzisiejszą wiedzę, myślę, że wyjechalibyśmy 2 godziny później, budząc i przekładając Jadzie z łóżeczka do fotelika samochodowego.


Całą drogę faktycznie spała jak niemowlę, obudziła się na godzinę ok. 4 rano i oglądała sobie co tam za oknem. Po tej godzinie znowu bez problemu usnęła. A my około 8 dojeżdżamy na miejsce. Pierwszy dzień w Stuttgarcie jest mocno rozruchowy i raczej spacery po okolicznych polach, łąkach, działkach, sadach + drzemka, bo noc nieprzespana.