środa, 30 kwietnia 2014

Hamburg w komplecie

Koszyk do popołudnia jest służbowo, Martusia i Jadzia jadą pociągiem.

Hotel rezerwujemy po raz pierwszy przez HRS, z lekkimi obawami, ale się udało bez problemów. Hotel miał w opisie chyba 4 gwiazdki, ale to mocno naciągane. Najważniejsze, że czysto, schludnie i z miejscem parkingowym. Cena za 2 dorosłe + Jadzie w swoim łóżeczku, bez śniadania ale z parkingiem to 50 euro. W sam raz jak na takie warunki, chociaż jak sprawdzaliśmy ceny wcześniej w innych hotelach, to ceny były znacznie wyższe, ale do sedna.

Spotykamy się na dworcu, a jako iż jestem chwilę przed przyjazdem pociągu, to robię jeszcze szybki rekonesans okolicy przydworcowej. Wiem co i gdzie, zaraz po spotkaniu ruszymy w kierunku jadłodajni. Marta i Jadzia zaliczyły trasę pociągiem na linii Poznań-Berlin, Berlin-Hamburg. Na przesiadkę miały 8 minut. Wyrobiły się w 4. Szacunek.

Jadzia po raz pierwszy jechała pociągiem. Cóż mamy XXI wiek i dzieci latają częściej i więcej samolotami, niż jeżdżą pociągami. Ze zdanej relacji wynika, że było nie najgorzej, Jadzia nie spała, więc z czasem  zaczęła być lekko marudna. Kredki, bajki, wafelek, współpasażerowie oraz opowieści mamy sprawiły, że podróż zleciała możliwie szybko.

Obiadokolacja wypada nam w całkiem nieźle położonej knajpie. Osłonięci od wiatru i z dala od turystów siedzimy przy jednym z kanałów. Towarzyszą nam kaczki, łabędź i rybki.



Jesteśmy w mieście, które jest mocno powiązane z hamburgerem, więc dla mnie wybór jest oczywisty, dziewczyny jak to dziewczyny, pomidorowa i pasta. Co kto lubi ;)





Dzisiaj spacer w wersji mini, bardziej rozpoznawczej – od dworca, przez ratusz, trochę centrum,  Binnenalster (jezioro w centrum) i do hotelu.



Dzień szybko zleciał. Na tyle szybko i intensywnie, że najpierw pada Jadzia, a chwilę później my.