niedziela, 28 stycznia 2018

Sri Lanka dzień 12 - Tangalle

W końcu trafiliśmy porządną bazę noclegową.
Cenowo pół pólki wyżej, ale przynajmniej czysto i przestronnie. Widać ocean, co prawda skrawek, ale zawsze, no i szumi. Ale nie ma czasu na siedzenie w hotelu skoro można siedzieć/leżeć na plaży?

5-7 minut spacerem znajduje się mała zatoczka. W sam raz dla nas. Jeżeli można się do czegoś przyczepić to kamienie, a w zasadzie skałowate dno, są przesmyki na 4-5 metrów szerokości z piaskiem i tam też się bawimy.




To na co trzeba uważać, to siła wody, która z jednej strony bardzo ułatwia zabawę i wypływanie z wodą na plażę, a drugiej strony jednak potrafi mocno "zassać" z brzegu do wody. Ale o tym uprzedzano w wielu miejscach.

Jako iż rozpoczynamy plażowanie, to zbieramy każdą muszelkę, a w zasadzie każdą muszelkę która się rusza. Bo na oko 10-20% procent fajych muszelek ma już właściciela w postaci małych krabików, 




Relaks, plaża I tak już chyba będzie do końca.
Jedyne co, to Kryni ocean i plaża coś nie specjalnie pasują.