wtorek, 18 sierpnia 2009

święty Antoni

Na Santo Antão dotarliśmy promem z Mindelo, swoją drogą to chyba jedyny minus Santo Antão, że duża część wybrzeża to strome skały co uniemożliwiło nam bezpośrednią podróż Selmą, jednak po czasie stwierdzam, że nawet i lepiej bo zaoszczędziliśmy trochę czasu :) Podróż promem kosztowała nas 700 ECV (7 EUR) w jedną stronę od osoby i trwała niecałą godzinkę. Gdy dopłynęliśmy do Porto Novo rzuciło się na nas (i to dosłownie) grono przewoźników oferujących swoje usługi, wybraliśmy jednego, który zaoferował konkurencyjną cenę i w drogę :)

Santo Antão jest zdecydowanie najbardziej górzyste ze wszystkich Wysp Zielonego Przylądka, co sprawia, że mogliśmy się cieszyć spektakularnymi krajobrazami i najpiękniejszymi widokami! :) A że zwiedzaliśmy wyspę w trakcie pory suchej, to widoki wysuszonych koryt rzek, które chwilami wyglądały jak wielkie wąwozy, robiły niesamowite wrażenie.

Poniżej foto z widokiem na Poto Novo i właśnie takie wysuszone koryto rzeki:


Ten widok zrobił na nas piorunujące wrażenie, wydobyliśmy wtedy jedno wielkie OH i AH, a właściwie tylko dlatego, że na Cabo Verde do tej pory jeszcze nie zobaczyliśmy takiej pięknej zieleni, w takiej ilości, w jednym miejscu:


Przejeżdżając z południa wyspy na północ wdrapywaliśmy się rozklekotanym busikiem kamienną drogą po niesamowitych górach mijając po drodze jeszcze lepsze widoki. Niestety nie wszędzie mogliśmy stanąć by zrobić zdjęcia, z jednej strony skała, z drugiej urwisko, stąd większość fot była robionych "po japońsku", czyli przez okna samochodu. Nie sposób było to wszystko przez te chwile ogarnąć - ogromna przestrzeń, cisza, spokój. Tu potrzeba spokojnie poświęcić kilka dni na porządny trekking po wyspie i chyba dopiero wtedy będzie można stwierdzić, że się na Santo Antão BYŁO. My tam tylko śmignęliśmy





Przerażała tylko ta wszędobylska susza. I strasznie wkurzyła mnie chmura, którą widać na ostatnim zdjęciu - to było najwyżej położone miejsce z boskim punktem widokowym, tylko że przez tą chmurę widoczność ograniczała się jdynie do kilkunastu metrów. A punkt widokowy boski, można porównać ze zdjęciem zrobionym w trakcie pory deszczowej (zapożyczone ze strony Selmy, www.selmaexpeditions.com):




Stąd już postanowione: konieczne są odwiedziny w trakcie lub zaraz po porze deszczowej! I to koniecznie, takich krajobrazów ciężko sobie odmówić..