poniedziałek, 14 września 2009

komercyjna twarz Cabo Verde

Po Sao Nicolau wróciliśmy niestety na utarte szlaki, czyli na wyspę Sal, gdzie znajduje się lotnisko obsługujące międzynarodowe loty. Dopłynęliśmy do Santa Maria, jak się później okazało jednego z tych miejsc, gdzie najwięcej jest niemieckich turystów na quadach, w związku z czym też największy ruch na ulicach. Ah jak tu wszystko przeszkadzało. Ulice niby szerokie, a jednak jakb mało przestrzeni dla nas, i dla nich - gości pakietów All Inclusive w bogatych hotelach. Nie dla nas takie wycieczki. Dla nas ważniejsze było Fogo i wszechobecne chmury w kraterze Pico de Fogo, Santo Antao z przepięknymi widokami na rolnicze tarasy, no i delfiny u wrót jednej z wysp.

Poniżej kilka obrazów z komercyjnego Cabo Verde: