poniedziałek, 21 marca 2011

Mui Ne beach!

Rezydujemy od wczoraj w Mui Ne, a raczej w jego odnodze Mui Ne Beach. Wszystko względnie fajne, tylko z temperaturą trochę ich poniosło. Co prawda nie mam tu nigdzie termometrów ale na oko jest grubo ponad 30 stopni. Bez wiatru lub klimy jest nie do wytrzymania. Plaża wąziutka, a gdzie niegdzie jej w ogóle nie ma, fale walą prosto w fundamenty domków. Cisza, spokój i raj dla Kitesurferów, całe morze kajtów.


Jest tak gorąco, że najlepszą opcją jest siedzenie w zacienionej knajpie, albo leżenie pod klimą w pokoju. Zdecydowanie wybieramy to pierwsze.

Dzisiaj, skoro świt, zanim się słońce rozkręci wypożyczyliśmy skuter i pojechaliśmy oglądać białe i czerwone mega wielkie i mega fajne wydmy. Jak na pierwszy raz na skuterze było nieźle. Co prawda na początku rozjechaliśmy japonkę (różowa, rozmiar 36) ale później już było elegancko. Szałowo. Uroczo. Szybko. I co najważniejsze chłodno!




Będziemy się tu smażyć jeszcze jutro, o 1:30 w nocy łapiemy nocy sleepingbus do Ho Chi Minh (Sajgon) a chwilę po przyjeździe uderzamy na dwudniową wycieczkę po delcie Mekongu.