sobota, 6 sierpnia 2011

Svalbard dzień 9 – wtorek

Śniadanie było na wodzie. Około 1100 w zatoce Regmardneset w Krossfjord. Zakotwiczyliśmy na darmowym parkingu pod Lloyd`s Hotel. Lloyds Hotel to niekiepska miejscówka, 5 gwiazdek plus (lub 5 gwiazdek i trup). Krossfjord jak wszystko tutaj powala widokami, lodowce, góry, ośnieżone szczyty, a z Regmarneset widok na dwa lodowce.

Jesteśmy coraz bliżej NY Alesund.



Zarządzono trip. Ruszyli wszyscy, czyli całe 10 osób, wycieczką dowodził El kapitan.
Desant na spokojnie, bez przyboju, gładko aż do samej plaży, suchą nogą dało się zejść z dingi. Obejrzeliśmy dokładnie Lloyd`s Hotel, z każdej strony i od środka, widać bardzo wysoki standard. Tuż obok pojawiła się foka. Ładnie się zaprezentowała. Wystawiała mocno głowę i kukała co się dzieje. Nurkowała, wypływała parę metrów dalej i znowu kukała, i tak kilka razy.


Dalej już pieszo w kierunku lodowca. Całkiem przyzwoita trasa, trochę miękkim, trochę po dużych kamieniach, trochę po małych kamieniach. Te ostatnie dało się najbardziej odczuć drepcząc w kaloszach. No, ale cóż, za lenistwo trzeba płacić. Po kilkunastu minutach marszu zobaczyliśmy coś, co wygląda jak poroże za kamieniem. W końcu poroże się uniosło nad kamień, mieliśmy rację, było przyklejone do głowy renifera. W końcu się udało. Reniferów jeszcze nie widzieliśmy, a miały być w programie. Ten, którego widzieliśmy od razu, trochę niezgrabnie ale w tempie, uciekł. Było widać tylko jego biały tyłek, bo w zasadzie cała reszta renifera ma taki kolor o tej porze roku, że bardzo mocno zlewa się z krajobrazem.

Po chwili marszu znaleźliśmy poroże na ziemi, solidna wielkość. A w oddali widać kolejne 2 reny. Kilka pamiątkowych zdjęć i dalej w drogę. Tam kolejne renifery, aż do znudzenia, całe rodziny reniferów z dziećmi. Najłatwiej wypatrzyć rena szukając jego tyłka, czyli przesuwającej się białej plamy na tle skał.


Do lodowca koniec końców nie doszliśmy, choć cały trip zajął nam około 4 godzin. Wrażenia pozostały. Idąc za ciosem powstał kolejny „wrzut” koszyki-on-tour, endżoj:



Na okolice godziny 22 zaplanowano podniesienie kotwicy i kilkunasto milowy przeskok do Peirsonhanna, które jest już vis-a-vis Ny Alesund.