poniedziałek, 4 maja 2015

Majówka 2015 - Włochy - dzień 2 - Wenecja

Plan na dziś - Wenecja. Nie trzeba się nad tym dużo rozwodzić.
Nie pali się, w końcu jesteśmy na urlopie :)

Prom łapiemy około godziny 12:00, ogółem promy pływają tutaj jak autobusy u nas. Prom do Wenecji kosztuje 14 euro od osoby (tam i z powrotem), jest jeszcze opcja za 20 euro, wtedy wliczona jest "komunikacja miejska" po Wenecji. Płyniemy około 40 minut (z międzylądowaniem w Lido), wysiadamy w niemalże w centrum, 3 mostki od placu św. Marka.

Jak na termin przed właściwym sezonem turystów jest dużo, z opowieści wiemy, że to i tak mało. Wpadamy więc w ten potok ludzi i chcąc niechcąc przemieszczamy się razem z nimi, nie ma opcji, żeby uciec w jakąś uliczką, tam też tłumy. Nie planujemy zwiedzać kościołów, ani bazylik. Kolejki do większości z nich i tak są nasto- lub dziesięciometrowe. 




Na początek plac św. Marka, później Most Zakochanych i przemieszczanie się możliwe mało zatłoczonymi uliczkami. Gondole suną jedna za drugą, chociaż suną to chyba zbyt optymistyczne stwierdzenie. Na szerokich kanałach jeszcze jakoś płyną, w wąskich przesmykach raczej stoją w korku. Cena ok. 90 euro za 30 minut. Miejske tramwaje wodne wypełnione po brzegi, ale sprawnie przemieszczają się po Wenecji. Pogoda dopisuuuuje, 20 kilka stopni. Ciepło, nie gorąco. 





Wenecja jest taka, jak ją opisują. Urokliwa, trochę tajemnicza, piękna, dziesiątki mostków i ścieżek. Na minus, przytłaczająca ilość turystów. To troche psuje wrażenie. Ale nie ma się co dziwić. Podczas gdy jedliśmy obiad minęły nas 2 potężne crusery, kolejne dwa widzieliśmy jak wypływają. 


Przespacerowaliśmy się chyba wokół wszystkich największych atrakci Wenecji, mając dość tłumów, daliśmy się lekko ponieść i zdecydowaliśmy się na zobaczenie Wenecji od strony wody. Stanęło na 100 euro, za lekkko ponad 40 minut pływania łodzią motorową. Przepłynęliśmy niemalże cały Canal Grande i wyspę/dzielnicę San Polo. 
Nie-sa-mo-wi-te. 
Cisza, spokój, pełen relaks, uspokajająco-przyjemny brak ludzi, no i zupełnie inna perspektywa na Wenecję. Jedne z najlepiej wydanych pieniędzy w życiu.





Powrót - tak jak przybycie. Prom przez Lido i po chwili jesteśmy na miejscu. 
Dzień pełen wrażeń i atrakcji. Dobry początek weekendu, oby tak dalej!